|
godz: 16:33 data: 2012.03.10
wieczór. noc właściwie. wody, wody, wody. i chlust. łatwo poszło. nie jestem z siebie dumna, ale dzisiaj jest nowy dzień. Czytam o Szkocji. I trochę o Australii. Przypomina mi się Holly ze swoją biblioteką i książkami o Ameryce Południowej. Czy jeżeli przypominam ją sama sobie, to wciąż się liczy? "Ah, no, says he, 'twas not to be. On a coffin ship I came here. And I never even got so far that they could change my name".
Komentuj(0)
godz: 01:16 data: 2012.02.21
Pierwsza w nocy.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem co mam robić.
Nigdy się tak nie czułam.
Nie prosiłam, żebyś mi to powiedział.
Nie chciałam tego wiedzieć.
Ale powiedziałeś, a ja nie wiem co mam z tym zrobić.
Jak spojrzeć w oczy i powiedzieć "było fajnie"?
nie mogę oddychać.
jak słowo daję, nie mogę oddychać., a myślałam, że już tych problemów z oddychaniem nie będę miała.
otwieram okno. Mróz. Nie pomaga.
Dalej nie mogę oddychać.
Komu? Komu powiedzieć?!?!
Nie chcę, żeby ktokolwiek z rodziny czuł się tak, jak ja teraz.
Ale jest to sprawa dużo poważniejsza, której powaga przerasta strach, że ktoś czułby się tak jak ja teraz.
Wciąż nie mogę oddychać.
Co ja mam robić?
Co ja mam, kurwa, robić?
Przewijam w myślach możliwe opcje, i żadna nie wydaje mi się dobra.
Nie chciałam tego wiedzieć.
A z drugiej strony,tylko ja mogę coś z tym zrobić. Piszę, bo nie mogę wykrzyczeć tego przez okno. i wciaż nie mogę oddychać.
Komentuj(1)
godz: 20:23 data: 2012.02.9
I dalej, i dalej, i dalej. "po patykach, kosciach i kamykach".
no, prawie, a na tym mrozie wszystko wydaje się dwa razy dalej. Ale w końcu spacery sa dobre. Zwłaszcza takie długie. Przypominaja się czasy, kiedy po szkole odwalałam takie własnie spacery, żeby w parku za drzewem wywalić jedzenie. Nigdy nie wywalałam do kosza, a w parku jakieś zwierzatko mogło je znaleźć i się najesć. Ja w gruncie rzeczy mam dobre serce.
Więc tak sobie brnę.
Ale może to właśnie o to chodzi. O to, z czego jestem dumna u siebie i w czym od razu się zakochuję. O to, co każe iść naprzód niezależnie od wszystkiego. O pasję, która jest silniejsza niż to wszystko. Trochę artystycznego szaleństwa. (Och, no i wyczucie dramatyzmu). O lekki uśmiech, kiedy okazuje się że magia nie odpłynęła wraz z pierwszym zdartym paznokciem.
A poza wszystkim chudniemy. (Tylko to sobie wyobraz...)
Komentuj(1)
godz: 16:07 data: 2012.01.7
Fairy lights? Done. tak pięknie wyglądają. Pora się szykować. Dla odmiany, conversy, koszula i czerwona bandana na głowę. Tequilla do północy, a potem... aj. to już tyle czasu. Zmyłam lakier. auć. Kiedy w końcu przestanę wbijać sobie te pieprzone drzazgi? Kiedy będę mogła na siebie spojrzeć? Kiedy wreszcie wrócę do tego, co było cztery lata temu?
Komentuj(1)
godz: 15:26 data: 2011.12.30
Cztery lata temu byłam przekonana, że nie ma nic gorszego niż spędzanie Wigilii ze złamanym sercem. Nawiasem mówiąc, serio, kto odwala coś takiego przed świętami? Ja rozumiem, że to ja byłam ta głupia, ta biedna, ta godna pożałowania, ale... tak się po prostu nie robi. Z perspektywy czasu widzę, że było to zachowanie tchórzowskie. Zresztą, wszyscy wiemy po czym się poznaje faceta. Potem były święta a' la drama queen, kiedy docierało do mnie, że jeżeli ktoś nie rozumie jak ważne są dla nas wszystkie te ukraińskie pieśni, i że właściwie są częścią składową mnie samej, to nie jest to "ten". Nigdy nie był. Tym razem źle zrobiłam ja. Potem były Święta z przerażającą myślą "a co jeśli..", i w efekcie na wszystkich zdjęciach wyglądam koszmarnie. I te z zeszłego roku, gdzie jedyną plamką na idealnym obrazku przyozdobionym kaskadami tandetnych błyszczących łańcuchów z Tesco (tego typu przedmioty od lat są naszym prywatnym żartem) była powracająca raz po raz natrętna myśl "gdyby tylko on tu był". Przez cztery lata byłam przekonana że nie ma nic bardziej bolesnego niż złamane serce w Wigilię. Dopiero w te Święta przekonałam się, jak bardzo się myliłam. I z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć: Wbita pod paznokieć na pełną głębokość drzazga o wymiarach 0,9 na 0,4 cm jest dużo, dużo gorsza.
Komentuj(0)
godz: 14:17 data: 2011.12.13
Jestem śpiąca i jest mi zimno. Jak tu nie kochać naszych pociągów? Za to naprawdę lubię to granatowe niebo, które o tej porze wygląda jak dekoracja z "Królewny śnieżki". Przypomina mi to te niekończące się spacery po śniegu. Wtedy jeszcze nie przeszkadzał mi śnieg, bo nie było mi zimno. M, przepraszam, że dzisiaj nie dałam rady, ale widzisz, taki urok bycia mną. Appleby miał w oczach muszki, a ja mam tęczę. Może stąd to moje bądź co bądź optymistyczne podejście do życia, oprócz tego,że mogę patrzeć na świat przez różowe okulary od Gucciego, to jeszcze cały czas w każdej lampie, żarówce i latarni widzę tęczę. Gorzej, że w najmniej oczekiwanych momentach muszę się zwijać do lekarza, bo inaczej pewnego dnia nie tylko nie będę widzieć tęczy, ale i w ogóle niczego, a tego przecież bym nie chciała. Jutro Dziadek do orzechów, a potem już nareszcie przyjeżdżają, więc aż do poniedziałku rano żadna siła mnie stąd nie wyrzuci. Stęskniłam się. Hasło przewodnie na ten tydzień? "To jest dyscyplina, gorzej niż wojsko!!!" Tak, jestem wdzięczna że nie obrywam kijem po nogach, nawet jeżeli wciąż od czasu do czasu wyrastają mi skrzydła.
Komentuj(1)
godz: 18:31 data: 2011.11.10
Kawy. Kawy, kawy, kawy. M, przepraszam za dziś, ale nie wiem co to takiego jest, że moge tylko zwinąć się w kłębek i spać. i jeszcze mam gorączkę. Gorsze niż wszystkie moje dotychczasowe ataki brzucha razem wzięte. Dlaczego, ach dlaczego musimy przełożyć nasz wyjazd? to znaczy ja wiem, Amsterdam i te sprawy, ale dawno nigdzie nie byliśmy razem. A dzisiaj w głowie zrodził mi się pewien plan. Póki co niech Plan dojrzewa, a ja idę się zwijać w kłębek dalej.
Komentuj(0)
godz: 18:31 data: 2011.11.10
Kawy. Kawy, kawy, kawy. M, przepraszam za dziś, ale nie wiem co to takiego jest, że moge tylko zwinąć się w kłębek i spać. i jeszcze mam gorączkę. Gorsze niż wszystkie moje dotychczasowe ataki brzucha razem wzięte. Dlaczego, ach dlaczego musimy przełożyć nasz wyjazd? to znaczy ja wiem, Amsterdam i te sprawy, ale dawno nigdzie nie byliśmy razem. A dzisiaj w głowie zrodził mi się pewien plan. Póki co niech Plan dojrzewa, a ja idę się zwijać w kłębek dalej.
Komentuj(0)
godz: 17:10 data: 2011.10.17
Przerzucając stosy książek, magazynów, próbek perfum i całej reszty z lewej strony pokoju na prawą. I tak sprzątając, wreszcie musiałam schować te zeszyty, komiksy i świąteczny papier. I zrobiło mi się smutno. "-tu mi vuoi bene? -ma come no, certo che ti voglio bene. -ma secondo te siamo una squadra?" oczywiście, że jesteśmy. Tylko że kiedy wreszcie nauczę się jak rozróżniać "tutaj" od "tam"? Jak długo będą dwa "kiedy wracasz?" Zdecyduje, który będzie drugim językiem? Kupię bilet do Rzymu albo do Londynu, Paryża czy całej reszty świata, która tam gdzieś czeka? Ale jedno jest w tym wszystkim najlepsze. Nie tęsknię za nim. W ogóle o nim nie myślę. Jest elementem krajobrazu, ale nie powodem, dla którego tęsknię. Bo w końcu, jak tu nie tęsknić? Wschód słońca oglądany z plaży, a tuż za plecami urwisko i góry. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Jazda samochodem, obłąkańczy skręt w prawo i "o matko, u was teeee, no, jak się na te leśne świnie mówi, chodzą po drogach?". Stały brak snu. Sklep, przesiadywanie na podłodze i hektolitry kawy. Zakupy o pierwszej w nocy, bo przecież cała ludność wylega na ulice w niedziele o północy, więc musimy pokazać się i my. Walka na drewniane miecze. Balkon przez duże B. Wspominane już czerwone wino, papierosy i niekończące się rozmowy. Kuchnia, w której ścierki palą się z nadzwyczajną łatwością. To Miejsce, jedno jedyne na świecie, które zawsze będzie moim drugim domem. Ale przede wszystkim ludzie. Wszyscy ci, tak wspaniali w swoim nieoczekiwaniu niczego w zamian. Wspinanie się na kamienie na plaży, o tej porze kiedy po południu zaczyna wychodzić słońce, i wiesz że zaraz będzie wieczór, ale jeszcze nikogo nie ma, więc masz wrażenie jakby całe miasto należało tylko do was. I ten plac już w mojej ulubionej porze dnia, dokładnie o zachodzie słońca, tak jak pięć i dziesięć lat temu, odkąd tylko pamiętam. Dzieci rosną, zmieniają się mieszkania i fryzury. Ale jeżeli o tej właśnie porze jakimś cudem zawędrujesz na ten plac, wtedy zobaczysz, o co mi chodzi. To są moje wyspy szczęśliwe. A z drugiej strony... chociaż nie, nie mam tak wzniosłego nastroju, żeby zrobić analogiczną wyliczankę do "Tutaj", więc powiem tylko: wieczory takie jak ten w ostatni czwartek. Łazienki, kawa, M i dziewoja z koniem, co to mu się kręci w głowie. Myślałby kto.
Komentuj(2)
godz: 11:22 data: 2011.06.19
Po wczorajszej rozmowie.. so pretty damn excited. Naprawdę nie mogę doczekać się wakacji. Chociaż w tym roku będzie mi brakowało tego wszystkiego. Wszystkiego, czyli telefonów w środku nocy, naleśników z Nutellą jedzonych przy NASZYM marmurowym stole, czerwonego wina, ognisk, "-wiesz co?jakbyśmy mieszkały w jakimś megahotelu to łatwiej by nam było wpadać na drinka do hotelowego baru", i przyjmowania na klatę odzywek typu "widzę tutaj interesującą szczękę". Ale stały brak snu, mnóstwo słońca, jedyny ukochany facet w moim życiu (nawet jeżeli ma 3 lata i jest moim chrześniakiem) i czerwone wino na jej balkonie z widokiem na morze są och tak strasznie kuszącą perspektywą. Bleah. Po zielonej herbacie zrobiło mi się niedobrze. ale skoro wczoraj musiałam się ratować śmieciowym żarciem, dziś muszę zdrowymi rzeczami.
Komentuj(0)
Ten szablon jest wykonany w stylu table. Ten tekst jest tu po to, aby pokazać wam jak to działa. Tabelka w której będą znajdowały sie wasze notki będzie sie wydłużać w zależności od ilości tekstu, tak więc to że jest ona taka krótka to wina małej ilości tekstu, na blogu wygląda to estetyczniej ;)
|